Agata + Marek | Wschód słońca nad zalewem

Wiecie, że mamy słabość do plenerów o wschodzie słońca? Oprócz jednej wady – trzeba wstać wcześnie, czasem tak wcześnie, że nie wiemy co lepsze – wstać za 3 godziny czy nie kłaść się już tego dnia;). Otóż oprócz tej jednej malutkiej wady znajdujemy szereg zalet fotografowania o świcie.

Plener narzeczeński o wschodzie czy plener poślubny o poranku daje nam wszystkim możliwość swobodnej pracy. Dlaczego? Zwykle miejsca, które wybieramy są puste. Kiedy byliśmy w Pradze to wspólnie z Magdą i Pawłem przekonaliśmy się, że Most Karola nigdy nie jest pusty, to fakt. Ale najczęściej o wschodzie trudno spotkać kogokolwiek na szlaku, nad jeziorem, na szczycie, etc. Para jest mniej skrępowana gapiącymi się na nią ludźmi, my też nie czujemy, że wywołujemy niemałą sensację biegając wokoło pary 🙂 I nie sposób podać jeszcze jednego powodu – o świcie niebo chociaż krótko, ale świeci wspaniale (oprócz tych dni, gdzie wybraliśmy się na wschód i było tak sobie, ale to rzadkość 😉

Zalet cała masa. A teraz nastał właśnie czas plenerów i dlatego będziemy Wam pokazywać pewnie więcej sesji narzeczeńskich i poślubnych, niż reportaży, ale mamy nadzieję, że Was nimi nie zanudzimy 😉

I teraz przechodzimy do sedna, czyli naszego fotograficznego spotkania z Agatą i Markiem. Ich sesja narzeczeńska była krótka, ale bardzo intensywna. I na tyle skradła nasze serca, że musieliśmy już ją Wam pokazać 😀

Agata i Marek są z Warszawy, dlatego specjalnie na sesję przyjechali do nas w Świętokrzyskie. Jak się okazało, spali mniej więcej tyle samo co my (czyli praktycznie nic ;), ale my jechaliśmy na plener jakieś 20 minut, a Agata z Markiem przemierzyli jakieś 180 km. I co więcej – wracali w ten sam dzień do Warszawy … do pracy 😀 Także należą im się brawa! A owacje na stojąco dostają od nas za pozowanie! Uwierzcie nam, byli tak naturalni, tak sensualni, tak romantyczni i fotogeniczni, że wpasowali się w klimat miejsca idealnie. W zasadzie nie trzeba było ich ustawiać. Dziękujemy Wam, Agato i Marku – dzięki Wam zdjęcia robiły się same 😉

Zapraszamy Was zatem do obejrzenia sesji narzeczeńskiej nad zalewem.

PS. Dziękujemy za pokazanie fajnego szlaku w Bieszczadach, tym jeszcze nie szliśmy ale jak było widać po Waszych zdjęciach – musimy to nadrobić 😀