Magda + Mateusz | Sesja brzuszkowa w plenerze

Sesja brzuszkowa w plenerze

Uwielbiamy sesje w plenerze. Znacie nas. Lubimy fotografować ludzi na tle przyrody. Pora roku jest nieistotna. Każda na swój sposób zachwyca. Ale w przypadku sesji brzuszkowych wybieramy plenery tylko wtedy, gdy na dworze jest wystarczająco ciepło. Przecież nie chcemy, by mama się nam pochorowała.

Magda i Michał to para, która już nie raz stanęła przed naszym obiektywem. Niezmiernie nam miło, że i kolejny raz mogliśmy się z nimi spotkać. Szczególnie, że ta sesja miała być zupełnie inna, bo brzuszkowa.

 

Sesja z brzuszkiem o zachodzie słońca

Czyli w kilku słowach o jednej z najbardziej rozczulających sesji. No bo jak tu się nie wzruszać jak dopiero co robiliśmy sesję narzeczeńską. Pamiętamy jak dziś. Był poranek i piękne słońce i poranny przymrozek. Magda przemarzła, chociaż na zdjęciach wydaje się, że jest piękna pogoda. Zresztą zobaczcie efekty tego spotkania:

MAGDA + MATEUSZ | PORANNA SESJA NARZECZEŃSKA NAD JEZIOREM

 

Tym razem postawiliśmy na ciepłe zachodzące słońce. Wybraliśmy się na spacer w okolicach Karczówki w Kielcach. Mamy tak kilka swoich ulubionych ścieżek, które pozwalają nam zabrać nasze pary w intymne miejsca. Takie, by mogły się wyluzować.

 

Sesja brzuszkowa to wielkie przeżycie dla obojga rodziców. Szczególnie, jeśli na świat ma przyjść ich pierwsze dziecko. Oboje bardzo mocno to przeżywają i przekłada się to na wzruszającą atmosferę podczas pleneru. A to z kolei – oddziałuje na nas. No i słuchajcie, łzy wzruszenia same napływają. To jest tak piękne doświadczenie, że warto moi drodzy sobie je zafundować.

 

Gdzie się wybrać na sesję brzuszkową w plenerze?

Akurat w przypadku Magdy dłuższy spacer po delikatnych wzniesieniach nie stanowił problemu. Magda czuła się świetnie w ciąży i była aktywna. Taki fotograficzny spacer nawet jej nie zmęczył. Jeśli jednak wiemy, że nasza mamusia może czuć się średnio – lepiej wybrać miejsce do którego łatwo podjechać samochodem.

 

My preferujemy miejsca w plenerze, które pozwalają na pewną intymność i kameralność. Oczywiście, w każdym miejscu zdarza się nam spotkać ludzi, wszak nie żyjemy na pustkowiu. Jednak staramy się ograniczać do minimum stres związany z pozowaniem pośród tłumu. Chyba że para sama o to prosi. Wtedy to inna sprawa.

 

Wybierając się na sesję brzuszkową czekaliśmy także na odpowiednią aurę. Chcieliśmy, by pogoda była sprzyjająca. Dlatego czekaliśmy na prognozy i jak tylko okazało się, że ma być ładnie – umówiliśmy się na popołudnie z Magdą i Michałem. I jak się okazało – była to jedna z ostatnich chwil na sesję. W kilka dni po naszym plenerze narodził się piękny Ignacy. I kiedyś będzie oglądał te zdjęcia. Jakie to fajne uczucie wiedzieć, że gdzieś tam u kogoś w albumach są nasze zdjęcia, które będą oglądać kiedyś inne pokolenia…