Kasia + Filip | Sesja narzeczeńska z dzieckiem

Sesja narzeczeńska z dzieckiem

Borys, ten mały brzdąc, który był na sesji u Kasi i Filipa, rozpuścił moje kobiece serce i sprawił, że nie mogłam mu się oprzeć. Nie wiem jak to będzie w przyszłości, ale coś czuję, że zdobędzie on wiele damskich serc 😉

 

Szukając miejsca na sesję narzeczeńską z dzieckiem musieliśmy z Karolem wziąć pod uwagę mnóstwo czynników. Po pierwsze – sama sesja miała być podzielona na dwie części. Pierwsza, krótka i intensywna to zdjęcia z Boryskiem. Potem dzieckiem zajmują się dziadkowie, a my idziemy dalej i aż do zachodu słońca mamy czas na robienie zdjęć. No chyba, że mały królewicz zadecyduje inaczej 😉  Także szykowaliśmy się na dwie bardzo intensywne akcje.

 

Po drugie – musieliśmy wziąć pod uwagę nie tylko szybkość wykonywania sesji. Miejsce musiało być odpowiednie, żeby wykonać tam zdjęcia lifestilowe z maluchem, na kocyku i w odpowiednim oświetleniu. Zależało nam na dobrym świetle, dobrej godzinie i płaskim, szerokim tle. Najlepiej jakiś las, łąka dookoła. Ogólnie – sielskość.

 

A po trzecie trzeba było brać pod uwagę to, że Borys musiał dostać się tam w wózku i z całym majdanem rzeczy, które pomogą dziadkom przeczekać ten moment, gdy my wyskoczymy na zdjęcia. Musiało to być też miejsce, gdzie rodzice Kasi będą mogli w spokoju przeczekać, aż zakończą się zdjęcia.

 

Jak widzicie, nie było łatwo. Ale nie po to mamy całe listy miejsc odpowiednich na różne wymagania naszych par, by nie sprostać takim oczekiwaniom. Niewiele myśląc byliście jednogłośni – Zelejowa. Uwielbiamy to miejsce. Okolice Góry Zelejowej znajdują się niedaleko Kielc, łatwo tam trafić (po naszych wskazówkach) i można wykonać tam piękne sesje. Jedną np. w lesie. Drugą na łące. A trzecią – na marmurołomie. Trzy miejscówki w jednej. Bosko, co? A do tego tuż przy szlaku – mamy wiatę, gdzie rodzice Kasi mogli przeczekać z Borysem.

 

Tego dnia poszczęściło nam się bardzo, bo światło dawało piękne, złote refleksy, a na koniec słońce rozlało się po Kasi i Filipie czerwonym blaskiem. No bosko, zobaczcie sami. Zapraszamy 🙂