Pati + Krzyś | Inna sesja narzeczeńska. Tatuaże, race i jezioro

Inna sesja narzeczeńska. Tatuaże, race i jezioro

 

Jak inna sesja narzeczeńska – to z pewnością i nietypowa para musi być. A jak.

 

Pati i Krzyś to para, której naszym czytelnikom przedstawiać pewnie nie musimy. Znacie ich dobrze z pełnego werwy wesela i z pięknej sesji poślubnej. Jakoś tak wszystko poszło na odwrót i zamiast zacząć przedstawianie tej pary od ich sesji narzeczeńskiej – sesją tą kończymy ślubne przygody.

 

Jeśli jednak nie widzieliście jeszcze wpisów z tą dwójką, odsyłamy:

 

PATI + KRZYŚ | WESELE W STYLU LAS VEGAS

PATI + KRZYŚ | SESJA POŚLUBNA W ŁÓDZKIEJ MANUFAKTURZE

 

Romantyczna zadyma nad jeziorem

Pati i Krzyś postanowili zorganizować swoją sesję narzeczeńską wiele miesięcy przed swoim ślubem. Dlaczego? Bo ślub mieli mieć we wrześniu, a wymarzyli sobie plener w cieplejszym miesiącu. I dlatego spotkaliśmy się z nimi w sierpniu.

 

Było ciepłe popołudnie, a my zabraliśmy ich w nasze tajne miejsce. Jest tam las, jezioro, pomost i generalnie cisza i spokój. Idealne miejsce, by zrobić…zadymę. I to dosłownie. Pati i Krzyś zakupili na swoją sesję race. Przyznajemy się, że dla nas też była to nowość, bo nigdy wcześniej nie korzystaliśmy z takiego rozwiązania. Debiut rac na naszym plenerze spowodował, że mieliśmy ubaw z ich odpalaniem. Dzięki temu wiemy już, że warto rac nie wykorzystywać gdy bardzo wieje.

 

Warto też uważać, bo race mogą zaniepokoić mieszkańców pobliskich miejscowości. Wtedy pozostaje już tylko ładnie przeprosić i wytłumaczyć, że niczego nie podpalamy ;). U nas zadziałało. A nawet więcej – mieliśmy okazję do krótkiej rozmowy, jak się okazało, z osobą, która tym terenem zarządza. I tak właśnie dowiedzieliśmy się, że jesteśmy na terenie prywatnym. Jednak na szczęście – od razu udało nam się zdobyć zgodę na kolejne sesje w tym miejscu :).

 

Ach, te tatuaże

Nasz fotograficzny duet dzieli się na tych, co mają tatuaże i na tych, co o nich marzą. Zgadnijcie, kto jest kim ;).

 

Pati i Krzysiu mają całkiem pokaźną kolekcję rysunków na ciele. A wiecie, że naszym małym fotograficznym marzeniem było sportretować parę z tatuażami? Byliśmy tym bardzo mocno podekscytowani. Na tyle, że baliśmy się w pewnym momencie, że skupimy się za bardzo na tatuażach, a nie na naszej parze. Serio, to jest bardzo cienka granica i wiemy, że łatwo można ją przekroczyć. A jednak najważniejsze jest zachwycać się ludźmi i emocjami, a tatuaże są cudownym dodatkiem do ochów i achów.

 

Nasze obawy nie trwały długo. Ta para emanuje taką energią, że skupiasz się od razu na nich. Czujesz ich bliskość i chcesz ją fotografować. Stawiasz dwójkę ludzi obok siebie, a oni jak dwa magnesy – przyciągają się i wyczuwasz tę siłę, która pcha ich do siebie. Coś niesamowitego.

 

Zawsze chcemy, byście czuli tę energię dwojga ludzi, których fotografujemy. Mamy nadzieję, że patrząc na Pati i Krzysia czujecie to.